Jaki jest twój styl wychowania?

Zakładając rodzinę, czujesz, że ten czas, który jest przed tobą będzie jednym z najpiękniejszych. Czujesz już w sobie te siłę rodzica, która z ogromnym entuzjazmem zbiera w tobie energię i odwagę, aby dzień po dniu budować ognisko domowe swoich marzeń oraz określić swój styl wychowania.

Okazuje się jednak, że to nie jest takie proste.

Zdarza się bowiem, że na drodze pojawiają się dobrzy ‘przyjaciele’. Przyjaciele, którzy starają się przekonać nas, że coś robimy nie tak jak powinniśmy tylko dlatego, że oni zrobiliby by to inaczej. I być może w twojej głowie pojawia się myśl „kurczę, może fatycznie mają rację?”.

A gdybym powiedział ci, że oni mogą mieć rację? Mało tego – ty zapewne też ją masz… Wszystko zależy od definicji przyjętego modelu.

O tym w dzisiejszym artykule

Jakiś czas temu na rynku pojawiła się książka „Pułapka nadopiekuńczości”, która swoimi gabarytami zajęła sporo miejsca na mojej półce. Wywołała ona pewną burzę emocji, po której nic już nie jest takie samo.

Większość z nas, pamięta czas swojego dzieciństwa, kiedy nie było jeszcze Internetu, Facebooków, lakowania i sharowania.

Wtedy dzieci, czyli my, były częściej puszczane samopas bawiąc się i figlując na dworze, (jeśli z tobą było inaczej, napisz proszę w komentarzu).

W zasadzie to gdyby teraz wziąć i wyrzucić przez okno telewizor, komputer, wifi i telefony, to prawdopodobnie nie byłoby co w domu robić.

Później pojawił się trend zupełnie przeciwny do tego, który znamy z tych lat. Zaczęliśmy znacznie bardziej martwić się o nasze dzieci.

Skrajne przypadki nazwano nawet rodzicami helikopterowymi. Nazwa wzięła się stąd, że tacy rodzice krążą nad dzieckiem robiąc wokół niego mur obronny, który nie pozwala, aby dziecku stała się jakakolwiek krzywda. Jednak czy faktycznie?

Ktoś kiedyś powiedział, że czasami robimy tak wiele dla naszych dzieci, że nie widzimy jak okradamy je z szansy na rozwinięcie wiary w samych siebie.

Prosty wykres prezentujący 4 style wychowania

Książka prezentuje prosty wykres, który rozróżnia cztery główne style wychowania.

Rzućmy okiem:

Model i artykuł na podstawie książki “Pułapka nadopiekuńczości” Julie Lythcott-Haims

Widzimy więc, że możemy wyodrębnić 4 skrajności. Każdy z nas zapewne jest w nieco innym miejscu na powyższym modelu. Być może przypominasz sobie już sytuacje ze swojego życia, kiedy babcia, ciocia lub ktokolwiek inny mówiły ci, że czegoś nie powinieneś robić.

Nagle zaczynasz sobie uświadamiać, że one były bliżej lewej lub prawej strony na tym modelu w stosunku do ciebie.

Pierwszy model rodziny: Pobłażliwy.

Jest to typ rodzica, który nie wymaga zbyt wiele od dziecka (wyręcza go na każdym kroku), a jednocześnie często reaguje w imieniu dziecka. Taki rodzic chętnie zaspokaja wszystkie zachcianki dziecka oraz nie ma zwyczaju wprowadzać żadnych zasad.

Nie jest on zbyt konsekwentny. Nawet, jeśli narzuci karę, to po upływie paru minut zapomina o niej lub ją samodzielnie zdejmuje.

Ten styl wychowania często praktykują osoby bardzo zamożne, którym zależy na tym, aby dziecko nie przeszkadzało im zbytnio w życiu i pracy.

Drugi model rodziny: Autorytatywny.

Ten typ rodzica to idealna wersja książkowa, czyli osoba zarówno wymagająca jak i reagująca. Stawia on dzieciom wysoko poprzeczkę jednak zawsze zwraca uwagę na ich odczucia, emocje.

Ich styl wychowania opiera się na dialogu, w którym rodzic słucha tego, co ma do powiedzenia dziecko. Jest cierpliwy, wyrozumiały, ale też konsekwentny i jasno stawia granice.

Wspiera dzieci w poznawaniu świata, popełniana błędów oraz dokonywaniu własnych wyborów.

Trzeci model rodziny: Autorytarny.

To osoba, która dużo wymaga jednak nie reaguje na potrzeby dziecka. Jest to typ rodzica, o jakim często słyszy się w takich krajach jak Chiny, gdzie rodzic ustala całą ścieżkę kariery dziecka.

On sam decyduje o jego dodatkowych zajęciach, oczekuje szacunku i pełnego posłuszeństwa ze strony dziecka.

Taki rodzic posługuje się stwierdzeniem:, „bo ja tak mówię’ oraz całkowicie lekceważy to, co dziecko ma do powiedzenia.

Czwarty model rodziny: Zaniedbujący.

Jest to rodzic, który ani nie reaguje ani nie wymaga nie interesując się kompletnie losem dziecka. Często nie zapewnia on dziecku podstawowych środków do życia, w tym jedzenia i ubrania.

Najczęściej ten styl wychowania praktykują osoby, które ocierają się o skrajne ubóstwo lub problemy emocjonalne.

Dwa miażdżące pytania ojca

O ile na początku książka nie wywołała efektu wow, o tyle zbliżając się do jej końca uświadomiłem sobie wartość, jaką dla mnie niosą odpowiedzi na dwa poniższe pytania:

  • Spójrz raz jeszcze na wykres i spróbuj wyobrazić sobie, w jakim miejscu uplasowaliby się twoi rodzice. W jakim miejscu znajdujesz się ty oraz w jakim miejscu chciałbyś się znaleźć w przyszłości.
  • Gdy już wybierzesz swój cel pomyśl czy za parę lat twoje dzieci będą mogły powiedzieć, że ty, jako ojciec, jesteś dla nich bohaterem.

Krótka historia na zakończenie

Na koniec chciałbym ci opisać pewną historię z mojego podwórka, na która spojrzałem nieco inaczej właśnie dzięki tej książce:

W przedszkolu jest dziewczynka (nazwijmy ją Ewa), która cierpi na pewną formę zespołu nadpobudliwości psychoruchowej.

Przejawia się to tym, że nie potrafi ona usiedzieć w miejscu, i ma problemy z jakąkolwiek formą współpracy.

Na akademiach szkolnych potrafi biegać po całej scenie. W nieoczekiwanych momentach chetnie podchodzi do mikrofonu, aby rozsypać w pył cały występ.

Wielu rodziców postulowało, aby Ewa została przeniesiona do klasy specjalnej, jednak jej rodzice z nie chcieli się na to zgodzić.

Często bywa, więc obiektem rozmów między rodzicami sprowadzających się do tego jak wiele pozostałe dzieci tracą na zajęciach z powodu jednego takiego dziecka. Jednak w którymś momencie wieczorem, nagle wpadła mi do głowy zupełnie inna myśl.

Zdałem sobie sprawę, że dzięki tej dziewczynce zarówno moja córka jak również inne dzieci uczęszczające do klasy razem z Ewą nabyły pewnych umiejętności, które z pewnością bardzo im się przydadzą.

  • Nauczyły się dostosowywać do zasad dyktowanych przez Ewę, bowiem ona nie bardzo rozumie zasady inne niż swoje.
  • Opanowały w podstawowym zakresie rozwiązywanie konfliktów drogą pokojową, bowiem nikt nigdy jeszcze nie wygrał siłowego sporu z Ewą.
  • Nauczyły się szacunku i akceptacji do tego, co inne, bowiem zachowanie Ewy z całą pewnością odbiega od normy.
  • Zaczęły improwizować na przedstawieniach, gdy Ewa zaczęła nagle wszystko przewracać do góry nogami.

A co ty myślisz o takiej sytuacji? Czy umiałbyś znaleźć pozytywne strony gdyby takie dziecko uczęszczało do jednej klasy z twoją córką lub synem?

 

Ta krótka skłoniła mnie osobiście do refleksji: jak poradzą sobie moje dzieci gdyby nas nagle zabrakło?

 

A gdyby istniał kurs, który wyposaży nas w potrzebne narzędzia?

Powstało tak wiele książek o tym jak dobrze się wyspać. Każda z dziedzin posiada obszerną literaturę pozwalającą na zagłębienie się w główne jej problemy.

Nawet, aby zawrzeć małżeństwo, trzeba ukończyć kurs przedmałżeński. Jednak bycie ojcem to podwójnie utrudnione zadnie, bowiem to na nas spoczywa odpowiedzialność za wszystko to, czego nie nauczy nasze dzieci szkoła, a jest tego naprawdę sporo.

Jednak, aby móc te wiedzę przekazać musimy sami ją najpierw posiąść.

Dlatego pracujemy nad kursem dla ojców, którego myślą przewodnią będzie klarowna odpowiedź na te dwa pytania powyżej wraz z konkretnym planem działania. Jeśli chciał(a) byś otrzymać informację, gdy będzie on gotowy, zapraszam do mojego newslettera.

Ach, najważniejsze. Całość będzie składać się z kilku modułów video, w których będziemy razem ćwiczyć jak wypracować w dziecku pozytywne emocje, inteligencję finansową i wiele innych cech, za które będą nam bardzo wdzięczne, gdy dorosną.

Chciałbym Cię poprosić o wypełnienie krótkiej ankiety składającej się z 3 pytań i napisanie w niej, co najbardziej cię irytuje w rodzicielstwie, czego się boisz, lub z czym sobie nie radzisz z punktu widzenia rodzica lub na jakie pytania szukasz odpowiedzi.

Zrobię, co w mojej mocy, aby pomóc ci aktywnie rozwiązać każdą z poruszonych przez ciebie kwestii. W końcu tak jak ty, ja też jestem rodzicem-)

Jeśli artykuł Cię zaciekawił, dolącz do mojego newslettera aby nie przegapić dalszych części.

Udanego dnia. Nie daj go sobie nikomu zepsuć-)

Mariusz