Jak pokonać nieśmiałość – poradnik krok po kroku

Czy z nieśmiałością można żyć? Oczywiście, jednak jest to trochę uciążliwe. Kto wśród dzieci w szkole jest kierownikiem grupy? Oczywiście ten co ma największą śmiałość. Wśród nastolatków najmniej problemu ze znalezieniem sobie chłopaka czy dziewczyny ma osoba, która nie boi się podejść i zagadać (czyli nie jest nieśmiała). Działa to trochę jak sukces Lewandowskiego. W sezonie zostaje królem strzelców mimo, że ilościowo jest też królem bramek nietrafionych. Jak pokonać nieśmiałość skutecznie i szybko?

Jak pokonać nieśmiałość

Dlaczego temat nieśmiałości jest tak ważny?

To czy jesteśmy nieśmiali lub nie, wpłynie na nasze sukcesy w przyszłości począwszy od przedszkola.

Jeśli wiec odczuwasz duży dyskomfort podczas przemawiania na forum grupy, lub zainicjowania czegoś, wiedz że wiem doskonale co czujesz. Długo szukałem odpowiedzi na pytanie jak pokonać nieśmiałość i …. nie znalazłem.

Kto dał mi legitymację do mówienia o nieśmiałości?

Kiedy chodziłem do podstawówki, byłem bardzo nieśmiały. Wstydziłem się nawet rozmawiać z kolegami, balem się podejść i zapytać czy mogę pograć z kimś w piłkę w obawie przed wyśmianiem, na dyskotekach szkolnych ciągle podpierałem ściany. Nieśmiałość mnie paraliżowała a ja nie potrafiłem jej pokonać.  Bywało, że inni koledzy mną poniewierali na przerwach.

 Jednak nieśmiałość to nie etykietka na całe życie i można się jej pozbyć. Można też pomóc to zrobić naszym dzieciom.

Punkt pierwszy: Zdefiniowanie problemu

Aby dowiedzieć się jak pokonać nieśmiałość trzeba najpierw odpowiedzieć sobie dlaczego czujemy dyskomfort. Nie pokonamy wroga nie znając go. Najczęściej jest to lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem, poczuciem winy lub wstydu.

Skąd się to bierze?

Powodów zapewne jest bardzo wiele, jednak z obserwacji wspartej wiedzą z literatury mogę wymienić 3 moim zdaniem najpopularniejsze:

  • fakt, że dziecko było jedynakiem i nie miało rówieśników z którymi mogłoby dorastać.

Z tym właśnie problemem musiałem zmierzyć się ja sam jako rodzic. Mieszkam w małej miejscowości. Gdy urodził się mój syn, nie mięliśmy w okolicy nikogo z jego rocznika, z kim mógłby się bawić i dorastać. W efekcie wyrastał wśród dorosłych i …zaczął bać się innych dzieci. Prawdziwy problem pojawił się gdy przyszła pora na przedszkole. Aby pokonać nieśmiałość, przeszliśmy długą drogę

Pierwsze co zrobiłem, to spróbowałem sobie wyobrazić co on myśli i czuje. Dopiero potem mogliśmy coś zadziałać aby poprawić ten stan. Zaczęliśmy chodzić więc na place zabaw lub w te miejsca gdzie było dużo dzieci. Gdy szliśmy razem do przedszkola, byłem zawsze z nim.

Uprosiłem nauczycieli aby pozwalali mi przez miesiąc spędzać tam z nim czas. (Strasznie mi szkoda tych dzieci których mamy zostawiają na siłę w przedszkolu i które godzinami plączą z tęsknoty nie wiedząc co się dzieje). Syn oczywiście zaraz chciał wracać do domu.

Ja jednak sam zacząłem się bawić samochodami. Poprosiłem go żeby pomógł mi tylko zaparkować ciężarówki do garażu.

Jak już zaparkowaliśmy to może jeszcze zbudujemy razem większy garaż, bo ten arsenał który mamy, już się nie mieści. I tu UWAGA: niektóre dzieci zaczęły nam się przyglądać.

 Zachęcałem je aby dołączyły się do nas jednak przez cały czas bacznie obserwowałem syna. Gdy przełamaliśmy obecność innych, przyszedł czas na eliminację lęku przed dotykiem. I tak krok po kroczku zmienialiśmy podejście aż się udało. Dziś nikt by nie pomyślał nawet, że mój syn był nieśmiały.

  • zbyt wiele wymagamy jako rodzice

Wspaniałym przykładem jest fragment z książki. „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” Dale’a Carnegie. Jeśli dotrwasz do końca, jesteś ze stali:

„Posłuchaj synu, mówię do ciebie kiedy spisz z małą łapką skurczoną pod policzkiem i z tymi lokami przyklejonymi do wilgotnego czoła. Przyszedłem do tego pokoju z własnej woli. Kilka minut temu kiedy czytałem w bibliotece gazetę przetoczyła się przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia. W poczuciu winy stoję przy twym łóżku.

 Oto co myślałem synu. Byłem dla ciebie ciężarem. Zrugałem cię kiedy szykowałeś się do szkoły, ponieważ ledwie przetarłeś twarz ręcznikiem. Kazałem ci prosić o pozwolenie byś nie musiał czyścić butów i krzyknąłem ze złością gdy upuściłeś coś na podłogę.

Przy śniadaniu tez wytknąłem ci błąd-rozlałeś coś, pospiesznie przełykałeś jedzenie, zbyt grubo posmarowałeś chleb masłem. A potem, kiedy zacząłeś się bawić, a ja szykowałem się do wyjścia, odwróciłeś się i krzyknąłeś „do widzenia tato”. Spojrzałem na ciebie spod oka i w odpowiedzi powiedziałem jedynie ”nie garb się”.

Wszystko zaczęło się od nowa późnym popołudniem. Zobaczyłem cię już na drodze. Na klęczkach grałeś w kulki. Miałeś dziurawe skarpety. Upokorzyłem cię przy twoich kolegach karząc ci maszerować przed sobą do domu. Skarpetki były drogie i gdybyś sam je musiał kupić, bardziej byś o nie dbał-tak pomyślałem.

 Czy pamiętasz, jak później kiedy czytałem w bibliotece, wszedłeś nieśmiało z wyrazem bólu w oczach. Kiedy spojrzałem z nad gazety stałeś w drzwiach wąchając się czy wejść. „Czego znów chcesz?”-warknąłem. Nie odpowiedziałeś tylko przebiegłeś przez pokój jak burza i zarzuciłeś mi ręce na szyję. Pocałowałeś mnie a twoje małe raczki zacisnęły się z uczuciem które Bóg zaszczepił w twoim sercu i którego nie zabije nawet moje zaniedbanie.

A potem… już cię nie było…

Twoje nóżki tupały na schodach. Tak synu-wkrótce potem gazeta wysunęła mi się z rąk i chwycił mnie okropny chorobliwy strach. Cóż za nałóg mną owładnął-nałóg wynajdowania błędów i dawania reprymendy…tak jakbym zapomniał że jesteś tylko chłopcem. Ale nie dlatego, że cię nie kocham, tylko dlatego, że zbyt wiele od ciebie wymagałem.

Oceniałem cię na miarę moich własnych lat, a tyle było w twoim zachowaniu prawdy dobra i delikatności (…)”

Jeśli chcesz, możesz go posłuchać nawet teraz. Cała książka jest dostępna na YouTube pod linkiem:

Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi – Dale Carnegie – audiobook

Ten fragment zaczyna się od  31:20 minuty-)

Przy okazji, jeśli nie widziałaś/łeś jeszcze ostatniego artykułu Jak być lubianym, zachęcam gorąco.

  • środowisko w jakim wychowuje się nasze dziecko

Nie tak dawno czytałem historię pewnego chłopca. Jego mama mówiła, ze syn nie sprawia żadnych problemów. Wie, że gdy dorośli rozmawiają, on nie ma prawa zabierać głosu. Większość czasu spędza w swoim pokoju bawiąc się swoimi zabawkami. Opuścić go może za pozwoleniem dorosłych.

Czy tylko ja uważam że coś tu jest nie tak?

No dobra, zaczynamy! Punkt pierwszy-przeprogramowanie

Nasz umysł działa tak, aby bronić nas abyśmy sobie sami krzywdy nie zrobili. Dlatego tworzy nam w głowach czarne scenariusze. Gdy chcemy podejść i zaprosić kogoś do kina, pojawia się lęk przed wyśmianiem.

Jednak w 95% przypadków są to scenariusze, które nigdy się nie zrealizują. Dlatego tutaj nie proszę cię abyś coś zrobił(a) tylko aby przestać coś robić. Jeśli pojawia się dyskomfort, zacznij myśleć nie o czarnym scenariuszu tylko o sukcesie jaki możesz osiągnąć dzięki temu, że podejmiesz akcję. Pozytywne myśli trzeba wzmacniać. Ja się nimi karmię każdego dnia. To pierwszy krok ku temu jak pokonać nieśmiałość.

Jeśli nasze dziecko jest nieśmiałe, przede wszystkim pokażmy mu, że w nie wierzymy. Często podstawą nieśmiałości jest stwierdzenie ‘nie potrafię’ co nie zawsze jest prawdą. Dlatego tak ważne jest kształtowanie już od małego wiary we własne siły. Później będzie to po stokroć procentować.

Punkt drugi: bądź pozytywny na swój temat

Ważne jest, aby o sobie samym myśleć pozytywnie. Jeśli ciągle sobie potarzamy „Nie dam rady’, ‘Jestem do niczego’ ‘ Beznadzieja’ Nasz umysł przyjmuje, że faktycznie tak jest i…uwaga…przystępuje do realizacji tych stwierdzeń. Dlatego myśląc tak sami kopiemy sobie dołek. Jeśli chcemy pokonać nieśmiałość, koniecznie musimy to zmienić.

Dlatego już dziś zacznij robić dwie rzeczy:

-codziennie rano ładuj się pozytywnymi treściami mówiąc sobie za co siebie lubisz. Powtarzaj to swoim dzieciom zapewniając je o swojej miłości do nich.

-załóż swój dziennik sukcesów i wpisuj do niego codziennie przynajmniej 3 z nich. Nie muszą to być wielkie sukcesy. Jeśli ciężko ci było wstać rano ale się przemogłaś niewątpliwie taka notatka powinna się na koniec dnia w twoim dzienniku znaleźć.

Chodzi o to, aby pokazać samemu sobie że jednak wiele rzeczy nam się udaje-). Razem z dzieckiem możesz tez pogratulować mu pewnych sukcesów które spotkały go w ciągu dnia. Są to drobiazgi ale dzięki temu sprawisz że zacznie je zauważać. To właśnie nasze małe sukcesy odpowiedzą nam jak pokonać nieśmiałość.

Osiągaj wiele małymi kroczkami i krocz wytrwale!

Być może nie wiesz, że kocham muzykę. Lubię posłuchać dobrego bluesa, nieobce mi są przeboje disco polo, a nawet melodyjny jazz znajdzie u mnie swoje  minut. W swoim życiu miałem przyjemność również grać na różnych instrumentach w 3 zespołach muzycznych. Dlaczego ci to mówię? Ponieważ gdy pojawiły się pierwsze programy typu IDOL, wielu zawodowych muzyków zaczęło narzekać, że oni musieli budować swoją renomę i widownię przez lata a dzięki takiemu IDOLOWI można to zrobić w ciągu paru miesięcy a nawet tygodni.

Zgadza się. Tyle, że tak szybko jak można osiągnąć dzięki telewizji sukces, tak szybko można również stracić wszystko. Dlatego zachęcam bardzo gorąco do budowania sukcesów małymi kroczkami ale codziennie…dzień po dniu…. Nasza nieśmiałość był budowana przez wiele lat i aby ją pokonać nie wystarczy dzień lub dwa. To musi być proces.

Znajdź coś w czym jesteś naprawdę dobry

Świadomość takiej umiejętności daje potężną broń  walce przed porównywaniem się do innych. Kiedy czyjeś osiągnięcia zaczynają cię dołować, wracaj do myśli o tym w czym ty jesteś lepszy. Dzięki temu przestaniesz zaniżać swoją samoocenę a twoje sukcesy staną się siłą napędową by pokonać nieśmiałość.

Przestań się przejmować opinią innych

„Mariusz, łatwiej powiedzieć niż zrobić”

Wiem wiem, jednak właśnie myśl o tym co inni o nas pomyślą jest często blokadą przed zrobieniem czegoś. Dlatego warto wytworzyć sobie ‘grubą skórę’ która ochroni nas przez nadmiernym przejmowaniem się.

Pamiętam jak raz na pewnym spotkaniu miałem pecha i rozlała mi się cała szklanka soku pomarańczowego na stół. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałem zapaść się wtedy pod ziemię. Jednak jak myślisz co się stało?

Nic. Reszta grupy pomogła mi pościerać i wróciliśmy do dalszej rozmowy o niczym-). Ludzie nie pamiętają naszych wpadek. Dlatego zrozumiałem, że cokolwiek mi się przydarza niezbyt przyjemnego, powinienem obrócić to w żart. Jest to dla mnie najlepsza metoda radzenia sobie z nieprzyjemnymi sytuacjami.

W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy z nas od czasu do czasu ma takie wpadki. Dlatego wiedz, że nie jesteś sam/sama.

Mnie przez długi czas przeszkadzało to, że nieco seplenię. Możesz to nawet sprawdzić słuchając jednego z moich nagrań na YouTube-choćby nawet tego na stronie głównej. Jednak z czasem zauważyłem, że kompletnie nikomu to nie przeszkadza.

Mało tego, większość nawet nie zwraca na to uwagi i wszelkie moje wyobrażenia żyją tylko w mojej głowie.

Nieśmiałość sprawia, że wydaje nam się, iż to co ją powoduje mamy tylko my. A przecież jest masa ludzi, którzy też mają swoje przywary, niedoskonałości i kompleksy. Dlatego uświadommy sobie że nie jesteśmy sami a wtedy szybciej uporamy się z tym by pokonać nasza nieśmiałość.

Nie porównuj się do innych

W świecie wyścigu szczurów ten problem staje się choroba cywilizacyjną. Coraz częściej zapominamy że jedni są lepsi w jednych rzeczach a gorsi w drugich. Porównując się do kogoś w jakiejś konkretnej dziedzinie, zapominamy, że na pewno jest coś w czym jesteśmy lepsi od tej osoby.

Nawet miss świata nie może czuć się bezpiecznie bowiem z pewnością znajdzie się na świecie dziewczyna ładniejsza, inteligentniejsza itd. Jest jednak jeden wyjątek od tej zasady. Możemy się porównywać tylko do samych siebie.

Podam przykład ze sztuk walki. Jeśli mamy osobę która trenuje już jakiś czas i robi 100 pompek, nie ma co się z nią porównywać jeśli my robimy 10. Dlaczego? Ponieważ po upływie roku ona najprawdopodobniej będzie robić ich 110  a my 50. Różnica jest taka, że ona poprawiła się o 10 % a my o 500%. Jest to jednak coś czego często nie dostrzegamy.

Ta ‘porównywarka’ jest chyba jedna z najważniejszych odpowiedzi jak pokonać nieśmiałość. To ona sprawia, że innych wywyższamy , a siebie pomniejszamy. Czy jednak nie powinno być czasem odwrotnie?-)

A ty jaki sport uprawiasz?

Sport jest czymś co wzmacnia nasze ego. Uprawiając cokolwiek (poza grą w szachy) dotleniamy nasz organizm i utrzymujemy jego stan w  nienagannej formie. To bardzo mocno przekłada się na wzrost naszego optymizmu co z kolei automatycznie prostuje naszą postawę ciała a ona wzmacnia naszą pewność siebie. Jak widzisz, czasem wprowadzając jedną zmianę wpływamy na szereg innych.

Zaczynamy te nierówną walkę! Nieśmiałość vs my

Zanim zaczniemy jednak walczyć z nieśmiałością, musimy zrozumieć jedną kwestie. Początek nie będzie ani przyjemny ani łatwy. Wynika to z faktu ze musimy zrzucić skórę w której byliśmy do tej pory i przybrać nową – taką, która pozwoli nam wyjść poza naszą strefę komfortu i zacząć czuć się troszkę niekomfortowo. I o to właśnie chodzi.

Czy będąc nieśmiałym można być dobrym rozmówcą?

Coś ci opowiem. Do wielu rozmów można się przygotować. Mam koleżankę która kocha Peru (Ameryka Południowa) i lata tam prawie co roku. Spotkaliśmy się ponownie w zasadzie po latach i na pierwszym spotkaniu przegadaliśmy coś ze 2 godziny z czego ja…zadawałem wyłącznie same pytania za każdym razem ciągnąc temat dalej i okazując swoje zainteresowanie. Od kiedy odkryłem te metodę, bardzo komfortowo się z nią czuje-)

Za drugim razem już się nieco przygotowałem. Obejrzałem kilka filmików o Peru, przeczytałem parę artykułów i byłem w stanie dotrzymać koleżance kroku w rozmowie.

Jeśli więc ktoś zacznie rozmowę opowiadając o czymś czego ostatnio dokonał lub czym się pasjonuje, możesz się uśmiechnąć bo jesteś na wygranej pozycji. Oczywiście sztuka zadawania pytań tez musi być nieco wyćwiczona, ale wierz mi-nie jest ona taka trudna.

A czy ty tańczysz?

Wiele nieśmiałych osób w ogóle nie tańczy (patrz mój przykład z dzieciństwa) a tymczasem parkiet jest świetną okazją do nawiązania kontaktów. Gorzej jeśli nie umiesz lub uważasz że nie umiesz tańczyć .W dzisiejszych czasach jednak szkół tańca jest od groma.

Ja sam chodziłem do kilku przez 3 lata. Jest jeszcze jeden plus: taniec wymaga wysiłku. Z powodzeniem więc możemy podciągnąć go pod grupę ‘sport’ o której była mowa wcześniej-). Aaa, i jeśli boisz się że źle wypadasz na parkiecie, przeglądnij się przez chwile parom. Niektórzy kompletnie nie potrafią tańczyć. Nie mają poczucia rytmu a mimo to nie przeszkadza im to świetnie się bawić. Mało tego, nie przeszkadza to tez drugiej stronie skoro wciąż chce z nim/nią tańczyć-).

W ramach newslettera rozsyłam inne historie które dla mnie stały się iskrą zapalną do zmian. Jeśli masz ochotę o nich poczytać, zapraszam serdecznie-)

Będzie super jeśli skrobniesz jakiś drobny komentarz pod tym postem. Dzięki temu będę wiedział że warto pisać bo ktoś to czyta-)

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *