Jak jeść zdrowo

Nasze dzieci staja się coraz bardziej otyłe. To już niestety fakt. Jeśli my – rodzice nic z tym nie zrobimy, w dłuższej perspektywie zapłacą za to niestety nasze pociechy. Ostatnio dał mi do myślenia pewien ranking, który sprawdzał wskaźnik Hale. Wskaźnik ten mówi o tym jak długo dzieci będą żyć ciesząc się cieszyć się pełnym zdrowiem. Nie uwzględnia on tych lat, które mijają w zdrowiu niepełnym lub z chorobami przewlekłymi. Polska nie znajduje się nawet w pierwszych 25 krajach. Za to na pierwszym miejscu jest Japonia. Dzisiaj dwa słowa o tym gdzie tkwi sekret Japończyków na to aby wychować zdrowe, pełne energii i twórczej mocy dzieci; dzieci które mają dłuższe i zdrowsze życie, oraz co można zrobić abyśmy mogli zaczerpnąć jak najwięcej z tego wzorca. Sekretem jest zdrowe odzywanie dzieci oraz ruch, jednak oni widza to zupełnie inaczej niż my. Poniżej o tym jakie zasady panują w Japonii, jak jeść zdrowo oraz ile my możemy z nich zaczerpnąć.

Jak jeść zdrowo

Pierwsza rzecz: musimy sobie uświadomić, że Japończycy są takimi samymi ludźmi jak my. Genetyka nie ma tutaj nic do rzeczy. Dowodem jest fakt, że gdy Japończyk przyjedzie do USA i zaczyna jeść jak amerykanie (czyli śmieciowo), zaczyna tez cierpieć na te same choroby związane z nadwagą i otyłością.. Ba, Japonia nie jest idealna i był moment, kiedy Pastwo biło na alarm, ponieważ wskaźnik otyłości w tym kraju drastycznie wzrósł.

Japończycy stają tez przed tymi samymi wyzwaniami, co my. Również ma wszechobecny dostęp do jedzenia śmieciowego, oraz spędzają sporo czasu przed ekranami komputerów, tabletów i telewizorów. Japończycy, podobnie jak my, tez jedzą słodycze, maja wysoki poziom stresu na co dzień i brak czasu na super zbilansowane i spokojne posiłki.

Gdzie wic tkwi sekret? Oczywiście jak zawsze … w szczegółach.

Promujemy otyłość

Po pierwsze w naszej kulturze promuje się otyłość zamiast tego jak jeść zdrowo. Gdziekolwiek się nie udamy, mamy dostęp do automatów wydających niezdrowe smakołyki, którymi zajadamy się czasami nawet zamiast normalnych posiłków. Wycieczki szkolne często sprowadzają się do zjedzenia 2 paczek chipsów, paluszków, popici tego colą. A, właśnie-cola. Chyba w większości domów latem stoi butelka ze słodkim napojem gazowanym. W sklepach pierwsze co się rzuca  oczy to właśnie one. Woda jest schowana gdzieś w koncie.

Reklamy w telewizji również zachęcają do kupna niezdrowych przysmaków. Czy widzieliście kiedyś reklamę warzyw i owoców promujących bycie cool? A sprite taką ma … i to nie jedną.

Kiedy byłem mały, cieszyłem się jak dziecko, gdy mogłem nagrywać programy w telewizji na kasety VHS. Był nawet taki moment, że nagrywałem same reklamy. Dziś to samo widzę po moich dzieciach. Nic tak nie przyciąga ich uwagi jak reklamy, które działają super podświadomie.

A jak jest w Japonii? Tam powstają społeczne programy do walki z otyłością. W szkołach przyrządza się tak smaczne posiłki, ze dzieci przychodzą do domu i opowiadają co tam zjadły, po czym proszą i ich, aby przyrządzili to samo. To nie wszystko Podczas zajęć dużo rozmawia się o zdrowym jedzeniu, o tym jak jeść zdrowo jak to wpływa na organizm. Dzieci od najmniejszego są edukowane pod kątem prawidłowego żywienia. A czy my w jakikolwiek sposób rozmawiamy z naszymi dziećmi o takich rzeczach? Czy w ogóle mamy jakąkolwiek wiedze w tym temacie?

Jak jeść zdrowo – sztuka to właściwe proporcje

W Japonii piękne jest to, ze nikt tam nie demonizuje jedzenia. Nie mówi się o nich ‘niezdrowe, nie wolno”. Ich po prostu nie ma w domu. Istnieje tam piękna zasada, którą mnie udaje się powoli sprawdzić w życie: „Dorośli odpowiadają za to co znajdzie się na stole, dzieci odpowiadają za to co oraz ile zjedzą. (Do tego jeszcze wrócimy bo to szalenie ciekawa sprawa). Na deser jak częściej podaj się dzieciom owoce i/lub warzywa. Zgadza się, warzywa. Jeśli pokroimy marchewkę w drobne paski, dzieci będą się nią zajadać jak frytkami…da się –sprawdziłem-)

A jak jest u nas? Gdy przychodzimy w gości do kogoś, najczęściej na stole ląduje czekolada, ciastka, słodkie napoje i inne ‘przysmaki’. Zaskoczę cię teraz: jest to ok. Problem w tym że jest tego za dużo. W domach zazwyczaj w szafkach pochowane są cukierki, batoniki i słodkie ciasteczka. W Japonii ich po prostu nie ma w domu, lub są w bardzo malej ilości. Zjedzenie batonika, lodów czy innych słodyczy następuje przy okazji czegoś innego, np. wspólnego niedzielnego spaceru. I jest to faktycznie okazja, a nie codzienność (mowa o słodyczach).

Ciekawostka: styl żywienia bardzo dużo zależy od kultury kraju. Problem otyłości pojawił się również w Indiach, ponieważ tamtejsi rodzice bardzo lubią dzieci-pucusie i mają wpojone, że przekarmianie dzieci jest ok.

Idąc tym tropem, może warto prześledzić proces żywienia w naszych rodzinach i przy każdym zastanowić się czy faktycznie tak ma wyglądać.

Właściwy przekaz

Wracając jednak do pełnych pólek słodyczy…gdy dziecko prosi nas o coś słodkiego p przed obiadem, najczęściej mówimy ‘nie wolno’. W Japonii mówią ‘nie mam’. Przekaz jest zupełnie inny. U nas podsyca się chęć do ’zdobycia’ słodkiego traktując go na zasadzie: owoc zakazany lepiej smakuje. W Japonii takie rzeczy pojawiają się na stole znacznie rzadziej i w znacznie mniejszych ilościach..

Gdy zakładaliśmy rodzinne, postanowiliśmy z zoną, ze nasze dzieci do pewnego roku życia nie dostaną nic słodkiego. Teraz widzę ze był to błąd…wiele takich błędów popełniliśmy ale dzięki nim próbujemy stawać się coraz lepsi-)

Co można zrobić aby zbliżyć się do tak zdrowego stylu?

Po pierwsze: W Japonii stawia się na podawanie dan w mniejszych miseczkach lub na mniejszych talerzach. Często u nas porcje są zbyt duże jak dla dzieci, a dodatkowo rodzice powtarzają „zjedz jeszcze kawałeczek’. Dziecko doskonale wie, ile potrzebuje. Jeśli nie je obiadu na rzecz słodyczy, to zapewne dlatego, że są one w domu ogólnodostępne. Mając taki wybór sam bym się skusił-).

Zgodnie z zasadą: dziecko odpowiada za to co lubi jeść, warto spróbować wprowadzić mały szwedzki stół (Mówimy o dzieciach powyżej 5 lat, choć u mnie córka 3-letnia tez świetnie sobie radzi podpatrując starszaków). I teraz, na takim małym stole znajdą się rzeczy które lubimy oraz rzeczy nowe. Ja ostatnio w ten sposób wprowadziłem seler, którego normalnie dzieci nie chciały się tknąć.

Własnym przykładem pokazałem że jest smaczny i zachęciłem aby spróbowało. Starsze podjęło prób, i o dziwo…zasmakowało. Młodsze też spróbowało ale jemu już nie podeszło, i jesteśmy z tym ok.

Zauważyłem jeszcze coś. Staram się od czasu do czasu po posiłku rozmawiać z moimi dziećmi o tym co właśnie zjedliśmy i jak to wpływa na nasz organizm (taka mikro edukacja zaczerpnięta w parę minut z Internetu). Naturą dziecka jest ciekawość. Dlatego znacznie chętniej sięgają następnym razem po te produkty, o których rozmawialiśmy. Spróbujcie sami-)

Zbyt szybko się poddajemy

Trzeba wiedzieć, ze nasze smaki ciągle się zmieniają. Coś co nie cierpieli poł roku temu, dziś możemy zjeść ze smakiem. Gdy całe życie słodziliśmy kawę, wypicie gorzkiej jest istna katorga. Ale jeśli będziemy pic gorzką przez 2 tygodnie, to w końcu przyzwyczaimy się do niej i ją polubimy. Tak samo jest z dziećmi. Problem rodziców z nowymi smakami polega na tym, że zbyt szybko się poddają. W Japonii za spróbowanie dzieci dostają mądre nagrody. Są mi naklejki (nie słodycze jak to u nas bywa). Nie ma  znaczenia czy będzie tym pluło, czy mu posmakuje-ważne, aby poczuło smak. Średnia zachęcania dziecka do spróbowania wynosi jakieś 15 razy (słownie: piętnaście razy).  My poddajemy się gdzieś przy drugiej lub trzeciej próbie.

Dlaczego pisze o szwedzkim stole? Ponieważ wprowadziłem go na wspólne kolacje. Kroję trochę tego, trochę tamtego, z przewaga warzyw. Każdy sięga po to co lubi najbardziej. Grześ uwielbia pomidory. Jego kanapka składa się często głównie z nich oraz odrobiny tego i tamtego. Madzia z kolei przepada za sałata. Jej kanapka jest mocno zielona, z odrobiną pomidora, rzodkiewki  i kilku innych składników.

Gdy pojawia się na talerzu coś nowego, pojawia się też ciekawość dziecka. W końcu po którymś razie spróbuje. Zadziwiające jest to, że nawet gdy za pierwszym razem nie podeszło, to potem próbuje znowu. Ważne, aby nie przymuszać.

Tu może zadziałać też jakiś autorytet, czyli osoba którą nasze dzieci bardzo lubią (np. dziadek). Widząc jak spożywa on/ona jakiś produkt, może zechcieć go naśladować.

Radość z jedzenia

Z takiego samodzielnego przygotowywania jedzenia dzieci mają mnóstwo frajdy szczególni, gdy jedzą razem. I o to właśnie chodzi. Spróbujmy przeznaczyć na posiłku odpowiednią ilośc czasu. Nie popędzajmy. Aby zainteresować dziecko (wersja dla niejadków) można udekorować talerz. Jednym z moich pomysłów było zrobienie małych kropek wokół talerza z ketchupu. Dzieci same nie mogły się doczekać kiedy zasiądą do kolacji ( a nie jest to u nas norma). Serek żółty można pokroić w plasterki i zwinąć w rulonik. Kalarepkę można pokroić w małe paski i włożyć do literatki aby wyglądały jak frytki.

Możliwości jest naprawdę wiele ,a dzięki temu dzieci otrzymują różne składniki.

Sekret nr 2: ruszaj się

Niedawno napisałem artykuł o tym jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze. Pisze o tym dlatego, ze w Japonii bardzo ceni się ruch i dba o to aby dzieci miały go w odpowiedniej ilości. Do szkoły najczęściej chodzą piechotą, mimo że jest możliwość skorzystania ze środka transportu. U nas raczej zrodził się kult podwożenia dziecka do szkoły samochodem. A gdyby przesiąść się na rower? Oboje?

Jednak, w tej materii wydaje się ze jesteśmy za Japonią bardzo daleko. Tam bowiem całe społeczeństwo przyczyna się do tego, aby pilnować aby droga dzieci do szkoły i z powrotem była bezpieczna. Gd rodzice pracują, zgłaszają się wolontariusze (najczęściej wśród osób starszych) którzy chętnie biorą pod swoje skrzydła pieczę nad najmłodszymi. Dzięki temu oni też się ruszają-)

 

Ruch plus zbilansowana dieta działają cuda w kwestii zdrowia naszych dzieci. Wpływają nie tylko na sprawne ciało, ale też dotleniają o odżywiają nasz mózg. I tutaj wydaje się że nie bez powodu Japonia przoduje w nowoczesnej technologii a ich kreatywność nie bierze się z powietrza, lecz jako efekt wielu lat prawidłowego odżywiania i zażywania ruchu. Próbujmy więc sprawić aby ruch był w naszym  życiu koniecznością.

 Co możemy u nas wprowadzić aby poprawić nasze nawyki żywieniowe?

Jak jeść zdrowo, nie oznacza liczenia każdej kalorii i eliminowania wszystkiego co jest smieciowe. Poniżej kilka zasad ktore wyciągnalem z najzdrowszego kraju na swiecie.

  • Ograniczmy ilość słodyczy na domowych półkach lub w ogóle z nich zrezygnujmy. Potraktujmy słodycze okazjonalnie.
  • Usuńmy z naszej listy zakupów napoje gazowane na rzecz wody. Sa dzieci, które nie chcą tknać się wody. Może warto na bazarze kupić soczek domowej roboty i dodać kilka kropli.
  • Wprowadźmy więcej rodzinnego ruchu regularnie – najlepiej własnym przykładem.
  • Mniej zmuszajmy do jedzenia, a więcej zachęcajmy do próbowania, nawet w mniejszych ilościach.
  • Zachęcajmy dzieci aby pomagały w kuchni.
  • Rozmawiajmy o tym jemy
  • Na drugie śniadanie unikajmy słodyczy Zamiast nich dajmy owoce (nawet suszone)

Jesli spodobał ci się artykuł, koniecznie podziel sie nim ze znajomymi. Zapraszam też do mojego newslettera. Przy okazji zgarniesz ciekawego e-booka-)